Nie jestem zwolennikiem antyniemieckiej histerii, która ostatnio panuje w niektórych kręgach i nie uznaję Niemców za jedynych czy nawet głównych winowajców wszystkich aktualnych problemów w Europie. Niemniej jednak uważam, że tym razem stanowisko Niemiec jest nie do utrzymania. Jeżeli niemieccy politycy, np. pani kanclerz, mogą się wypowiadać w sprawie ogólnoeuropejskiej, to dlaczego niby przewodniczący Rady Europejskiej nie może? Oczywiście, do jego ważnej roli należy szukanie konsensusu. Ale Tusk w swojej wypowiedzi nie sformułował żadnych, radykalnych tez, które ograniczałyby definitywnie pole manewru podczas negocjacji. Zauważył przede wszystkim, że Europa musi lepiej chronić swoje zewnętrzne granice. A postulat ten staje się coraz bardziej powszechny i szerzej rozumiany, i to nie tylko przez kraje Europy Środkowej. I jest to zupełnie niezależne od dotychczasowych zobowiązań w sprawie relokacji uchodźców znajdujących się już w Europie i realizowania zasady solidarności w tej sprawie.
Rafał Dymek, Polska Fundacja im. Roberta Schumana
